poniedziałek, 14 września 2015

Restauracja Jin Du w Szczecinie

   9.09.2015 - dla mnie zwykły dzień, środa - naszła nas ochotę na kolację poza domem, a że dawno nie jedliśmy ,,chińczyka,, stwierdziliśmy, że właśnie na to mamy ochotę. 

 


   W Szczecinie otwiera się co raz to więcej nowych restauracji, głównie włoskich co prawda, ale znaleźć też możemy kuchnie indyjską lub japońską. Jeśli chodzi o kuchnię chińską wybór jest ogromny, ale niestety barów z daniami, które smakują tak samo,  mało kosztują i bóg jeden wie co zawierają - czasem może lepiej nie wiedzieć.

   No ale okazało się, że w Szczecinie mamy jednak prawdziwą chińską restaurację i to z długoletnią historią - dalej nie mogę wyjść z podziwu, że gdzieś mi ta informacja przepadła, że nie wiedziałam że w moim mieście można tak dobrze zjeść - no ale jak to mówią lepiej późno niż wcale :)

   Wracając do daty to jednak nie był to taki zwykły dzień. Los chciał, że do Jin Du bo taką nazwę nosi moje nowe odkrycie, trafiliśmy w 16 rocznicę jej założenia! Restauracja rozpoczęła swoją działalność 9.9.99r - co wg. chińskiej numerologii oznacza długowieczność i wysoki poziom rozwoju. Zarówno właściciel jak i szefowie kuchni pochodzą z Chin i doskonale znają swój fach i specjalizują się w tradycyjnych chińskich daniach, które serwują.

Taki oto prezent otrzymaliśmy do rachunku z okazji rocznicy



Wybór dań w menu bardzo duży i zróżnicowany, są nawet żabie udka na które następnym razem się skuszę bo jeszcze nigdy nie miałam okazji ich jeść.

My wybraliśmy kaczkę w 8 cudach świata dla mnie i ostrzejszą wersję w curry dla męża.

Moja podana była na gorącym, dymiącym półmisku i w momencie podania była bardzo głośna - zobaczcie sami:



Oba dania były idealnie doprawione z wyczuwalnymi różnymi smakami i podane z jaśminowym ryżem - po prostu pyszne delikatne i rozpływające się w ustach mięso. Porcja była tak duża, że deser się nie zmieścił i również nie zamówiliśmy przystawek, mimo, że bardzo bardzo zachęcały nas różne pozycje z menu, a teraz pisząc ten post mam straszną ochotę na zupkę i pierożki dim sum - Mmmmm.

Ważne: W Jin Du dania są przygotowywane bez glutaminianu sodu!!!

Sam lokal również zachęca do odwiedzin i jest idealny na romantyczny wieczór we dwoje lub rodzinny obiad. Dodatkowo profesjonalna i bardzo miła obsługa!



Ale żeby nie było tak idealnie to jedyne co mi się nie podobało to karta menu, a raczej jej wykonanie - taka restauracja powinna mieć ładniejszą kartę, a co wy o tym myślicie?

Ja proponuję skórzaną oprawę menu - o wiele lepiej wy wyglądało

   Po wizycie w Jin Du  doszłam do wniosku, że ludzie wiele tracą ograniczając znajomość kuchni chińskiej do barów z lepiącą się podłogą brudnym sosem sojowym na stoliku lub zimnym jedzeniem na dowóz - ok. cena w Jin Du jest wyższa, ale może lepiej zjeść 1 w miesiącu naprawdę dobre danie niż 2 razy zamówić coś z baru? Szanujmy swoje zdrowie i rozpieszczajmy kubki smakowe - żyje się raz szkoda to życie marnować na kiepskie jedzenie :)

czwartek, 10 września 2015

Hotel Best Western Majestic Plaza w Pradze

W sierpniu odwiedziłam Pragę na 2 dni, pierwszą noc spędziłam po lewej stronie stronie rzeki w hotelu Orea Pyramidę ---> TUTAJ znajdziecie moją recenzję z pobytu. Na drugą noc wybrałam natomiast hotel po prawej stronie :)


www.praguetour.com

   Hotel Majestic Plaza, bo właśnie na niego się zdecydowałam, należy do jednaj z największych na świecie grup a mianowicie dobrze Wam znanej rodzinie Best Western. Ten 4 gwiazdkowy hotel położony jest na małej cichej uliczce praktycznie kilka kroków od Placu Wacława i metra, które się na nim znajduje. Bardzo łatwo i szybko można z hotelu spacerem dojść do centrum starego miasta lub na most Karola ( gorzej z powrotem bo pod górę - dla kobiety w ciąży w 35stopniowym upale nie jest to takie proste ). Przy hotelu znajduje się kilka małych restauracji oraz sklepy. Problemem okazał się parking - ten hotelowy był cały zajęty, a na ulicy parkować mogą jedynie mieszkańcy ( strefa niebieska ). Na szczęście Concierge Michał mówiący płynnie po Polsku zaoferował że za opłata 25Euro możemy zostawić nasz samochód przed hotelem na miejscach zezwalających na parkowanie tylko przez 15min. Oczywiście skorzystaliśmy z tej opcji bo w sumie opłacało się to bardziej niż parking hotelowy za 35Euro, a bliżej do auta mieć nie mogliśmy :)

Do hotelu przyjechaliśmy dość wcześnie bo o godzinie 11.00, ale mimo dużego obłożenia mogliśmy bez problemu zostać zameldowani.

   Hotel jak się okazało składa się z dwóch części, czego z zewnątrz nie widać. Starej w której dostaliśmy pokój oraz w nowszej dobudowanej. Różnicy praktycznie nie widać, po za łączeniami oraz pięknymi starymi belkami które znajdują się we wcześniejszej części. Starsza część została zbudowana w 1880 roku w stylu Biedermaier, część nowsza z koleji to styl Art Deco - oba pięknie się ze sobą łączą.

   Sam pokój był dość mały, szczególnie jak się posiada wielką walizkę, ale był tak totalnie uroczy, że kompletnie mnie to nie interesowało, że potykam się w nocy o walizkę :)
Duże, wygodne łóżko z mięciutką pościelą, olbrzymie okno z balkonem francuskim, klimatyzacja, minibarek a do do tego piękne drewniane meble! 





Z restauracji niestety nie mieliśmy okazji skorzystać, a szkoda bo Patio wyglądało bardzo przyjemnie.

Na śniadanie zeszliśmy jedną z dwóch dróg i na początku zdziwiła nas mała pusta sala z pełnym bufetem, ale jak się później okazało hotel posiada dwie sale do serwowania śniadań i na szczęście trafiliśmy na tą bez tłumów ludzi :) Wybór potraw nie był może olbrzymi, ale wszystko było świeże i smaczne, szczególnie SŁODKOŚCI!!!!






Hotel w ofercie posiada również sale konferencyjne i SPA oraz szybki darmowy Internet.

Ja rezerwację dokonałam dzięki serwisowi TRAVEL PONY ---> logując się TUTAJ zyskujecie od razu 35$ na rezerwację za min. 200$.


Za ten piękny stylowy 4* hotel zapłaciłam jedynie 60$ - pokój 2os ze śniadaniem ( około 190zł ).

Hotel Majestic Plaza Prague ****

Štěpánská 33, 110 00 Praha 1 
reception: +420 221 486 100

sobota, 29 sierpnia 2015

Hotel Orea Pyramida w Pradze

   Od grudnia wiedziałam, że w sierpniu pojawię się w Czechach na mistrzostwach świata Moto GP, na które to mój mąż dostał ode mnie bilety. Dla mnie przyjemność nie do końca taka jak dla niego, dlatego od razu wiedziałam, że przy okazji zahaczymy o Pragę, w której ostatni raz byłam 9 lat temu.


   Od razu zaczęłam rozglądać się za hotelami, aby znaleźć jak najlepszy standard z jak najlepszą lokalizacją i po jak najniższej cenie. Wybór hoteli w Pradze jest ogromny i na każdy może znaleźć coś dla siebie, a ceny przy wcześniejszej rezerwacji również są bardzo atrakcyjne. 

   Na pierwszy dzień wybrałam Hotel Pyramida z sieci hoteli Orea, które znałam już wcześniej bo jeden z klientów firmy w jakiej pracuję, co roku jeździł do hotelu Sklar właśnie tej sieci.

   Hotel bardzo duży, z nowoczesną stroną internetową oraz świetną lokalizacją, bo zaledwie 15min spacerem od Hradczanów, które tego dnia zamierzaliśmy zwiedzić. Dodatkowo hotel posiada darmowy parking oraz basen. Cena za pokój bezpośrednio w hotelu to koszt około 90Euro za dobę za pokój 2os ze śniadaniem. Na Trivago.pl udało mi się znaleźć bardzo dobrą ofertę greckiego pośrednika allabouthotels.com za jedyne 57Euro za pokój w klasie biznes ze śniadaniem, darmowym Wi-Fi oraz nieograniczonym dostępem do basenu. Taki pokój to koszt około 130Euro przy rezerwacji bezpośrednio w hotelu. 

   Mimo iż allabouthotels.com przez pewien czas zawiesił swoje wszystkie rezerwację prawdopodobnie przez sytuację panującą w Grecji, to z rezerwacją nie było absolutnie żadnych problemów, a strona pośrednika znów działa, więc zachęcam do przeglądania ofert bo wcześniej korzystałam już z nich przy rezerwacji hotelu Sobieski w Warszawie za jedyne 200zł.


   Do hotelu dotarliśmy około godziny 15.00. Hol recepcyjny świeżo wyremontowany i nowoczesny z bardzo miłą i kompetentną obsługą, która szybko nas zameldowała i skierowała do pokoju DeLux na 6 piętrze. Pokój również po remoncie, ale przy standardzie DeLux liczyłam jednak na większy pokój z bardziej nowoczesną łazienka, ten natomiast bardziej przypominał pokoje standard. Nie zabrakło jednak wygodnego łóżka, ładnie pachnących kosmetyków, darmowej wody, kawy i herbaty oraz pełnego minibarku.





   W planach mieliśmy od razu wyjść na zamek, ale jako że na dworze panował okrutny 35stopniowy upał to zdecydowanie opcja basenu wygrała! Hotel został wybudowany w 1985roku i jestem pewna, że wtedy był jednym z bardziej nowoczesnych hoteli w całej Pradze, oryginalny kształt + przeszklony basen na pewno robiły wrażenie. Remont generalny przeszedł w 2000 roku, a ostatnio w 2012 co widać po holu, pokojach, lobby oraz restauracji, ale czego niestety nie widać po basenie. Stare płytki, basen o jednej głębokości - 160cm ( dla mnie nie umiejącej pływać - rozrywka żadna ), nie wyremontowane szatnie męskie i brak jacuzzi - a w końcu hotel 4gwiazdkowy.



Za to siłownia i sale konferencyjne dobrze wyposażone i zdecydowanie na wyższym poziomie.

   Śniadania są serwowane od 6.30 do 10.00 w dużej sali na pierwszym piętrze. Dopiero rano okazało się, że hotel ma spore obłożenie bo ciężko było znaleźć wolne miejsce. Śniadanie dobre i dość bogate, ale bez szaleństw. Gdy skończył się arbuz to nowego już nie dołożyli, ale nadrobili świeżo smażonymi placuszkami MNIAM!!! Brakowało również soków 100% oraz dobrej kawy. 



   Podsumowując:

Hotel polecam, ale po cenach promocyjnych bo za niecałe 240zł jak najbardziej ok! 400zł na pewno bym nie zapłaciła - nigdy zresztą tyle na hotel nie wydałam i jak na razie nie mam zamiaru :) 

Orea Hotel Pyramida ****
Bělohorská 24, 169 00 Praha 6
Tel.: +420 233 102 273/282 - Reservation
Tel.:+420 233 102 111
Fax:+420 233 357 312
Email: pyramida@orea.cz

niedziela, 2 sierpnia 2015

Recenzja restauracji Kathmandu w Szczecinie

   Do zeszłego miesiąca jakby ktoś zapytał czy w Szczecinie jest restauracja z kuchnia indyjska to bez zastanowienia odpowiedziałabym, ze tak i że jest nią Bombay - restauracja znana z wieloletnia historią i przepysznym jedzeniem. Ale jak się okazuje nie jest to jedyne w Szczecinie miejsce gdzie można skosztować indyjskich przysmaków.

 


   Co jakiś czas przeglądam listę restauracji na stronie Open Card i właśnie niedawno odkryłam, że do współpracy dołączyła nowa pozycja, a mianowicie Restauracja Kathmandu w Szczecinie serwująca kuchnię indyjską. Od razu postanowiliśmy się tam wybrać. Według zasad obowiązujących posiadaczy karty rabatowej należy wcześniej zarezerwować stolik i zgłosić, że posiadamy OpenCard tak też uczyniłam. Właściciel- bo prawdopodobnie z nim rozmawiałam powiedział, że mają duże obłożenie i że nie wie czy rabat będzie uwzględniony, tak więc poprosiłam aby się upewnił bo jeśli nie to nie skorzystam i po tych słowach otrzymałam informację, że w takim razie ok ; / Wow wielkie dzięki - takie było pierwsze wrażenie.

   Następne było jeszcze gorsze gdy okazało się, że na miejscu nie ma ani jednego klienta - cały lokal był pusty, a na nas czekał stolik przy samym wejściu, który od razu zmieniliśmy i przeszliśmy w głąb sali, od razu dodam, że przez cały nas pobyt nikt się nie pojawił - tak więc drogi właścicielu - kłamstwo ma krótkie nogi!

Ale nie poddaliśmy się i zamówiliśmy dania główne oraz przystawki.

   Na początek otrzymaliśmy darmową przekąskę w postaci indyjskiego chlebka oraz 3 różnych sosów. Smak sosów zdecydowanie bardzo dobry, jedynie chlebek powinien być miękki, aby móc go maczać w sosach, a niestety był w stylu chipsa i maczanie go było niemożliwe.




   Przystawki natomiast były przepyszne, ja zamówiłam pierożki na parze w cenie 15zł. Było to 6 całkiem sporych jak na przystawkę pierożków z pysznym nadzieniem i delikatnym ciastem, na pewno zamówię je jeszcze nie raz! Druga przystawka to indyjski ser panierowany w mace sojowej w cenie 13zł. Bardzo delikatny w smaku i również godny polecenia.




   Na dania główne wybraliśmy oboje mięso jagnięce tylko w różnych smakach. Jedna porcja to duszona baranina w sosie orzechowym, a druga w sosie cebulowo-czosnkowym z dodatkiem aromatycznych ziół. Obie porcje podane w kociołkach z dodatkiem chleba nan i całkiem spore - cena 42zł za danie. 



   Po uregulowaniu rachunku z odliczonym 30% rabatem ze względu na posiadaną Opencard zapytałam od kiedy restauracja jest otwarta - spodziewałam się odpowiedzi 2- 3 miesiące, ale odpowiedź mnie totalnie zaskoczyła - 2 lata!!! Umówmy się, Szczecin to nie jest metropolia, a ja staram się być na bieżąco z nowościami jakie pojawiają się na rynku, więc dalej nie rozumiem jak mogłam nie wiedzieć, że w ścisłym centrum miasta znajduje się jedna z dwóch indyjskich restauracji w mieście? Restauracja posiada swoją stronę internetową oraz FP na Facebook'u na którym jedynie informuje: jesteśmy nieczynni, jesteśmy czynni itp. - moim zdaniem nie ma większego sensu prowadzenia FP przy zamieszczaniu tylko takich informacji.

Podsumowując:

   JEDZENIE BARDZO DOBRE, obsługa miła, lecz znudzona brakiem gości, restauracja z dużym potencjałem, ale właściciele MUSZĄ postawić na reklamę!!! Ja na pewno jeszcze wrócę i mam nadzieję, że tym razem nie będzie kręcenia nosem przy przyjmowaniu rezerwacji od posiadacza OpenCard :)


Restauracja Kathmandu

ul. al. Wyzwolenia 11,
70-554 Szczecin,
tel. kom. (+48) 536 999 528
tel. (+48) 91 820 00 46

poniedziałek, 13 lipca 2015

Hotele, które odwiedziłam - Radisson Blu Sobieski w Warszawie

   W czerwcu wybrałam się na koncert Roxette do Warszawy i w związku z tym potrzebny był też hotel. Nie za drogi, w centrum i z pysznym śniadaniem. Mój pierwzy wybór padł na JM Apart, ale kiedy znalazłam na Trivago ofertę z allabouthotels.com na hotel Radisson Blu Sobieski w cenie TYLKO 48Euro za pokój 2os ze śniadaniem to szybko zmieniłam zdanie!

   
   W tym samym dniu sprawdziłam jaką cenę oferuje hotel na swojej stronie i było to 671zł - tak więc sami widzicie jak niska cenę udało mi się znaleźć. Parę dni przed przyjazdem upewniłam się że rezerwacja jest gwarantowana i że pokój jest 2os z łóżkiem małżeńskim - wszystko się zgadzało. Do hotelu przyjechaliśmy ok. 14.00 i po szybkim meldunku udaliśmy się do pokoju na pierwszym piętrze. 
   Pracując już wiele lat przy rezerwacjach hotelowych wiedziałam, że klienci rezerwujący ,, po taniości,, dostają ciut gorszy pokój np. mniejszy, przy windzie lub z nie najlepszym widokiem - ja dostałam pokój dla niepełnosprawnych i powiem szczerze, że mimo wszystko mnie to trochę zniesmaczyło, bo zdecydowanie powinnam zostać o tym poinformowana przy sprawdzaniu rezerwacji, drugie duże rozczarowanie to łóżko małżeńskie, które to składało się z dwóch połączonych pojedynczych łóżek bez zamontowanego łącznika pośrodku, więc generalnie jak Wam wiadomo spać się wspólnie na takim łóżku nie da, bo jedna z osób obudzi się z koszmarnym bólem pleców ;/ Sam pokój bez większych zastrzeżeń, ale dość ciemny i przytłaczający. Łazienka natomiast jak to łazienka w pokoju dla niepełnosprawnych - czyli bardzo niewygodna w użyciu z obrzydliwie przyklejającą się do ciała kotarą od prysznica. 
   Tak więc oto uroki niskiej ceny w drogim hotelu - ale podkreślam, że nie miałabym zastrzeżeń, gdybym wcześniej dostała taka informację.





   Hotel wybrałam głownie z ciekawości oraz polecanego bufetu śniadaniowego. I tu praktycznie nie mam żadnych zastrzeżeń. Duży wybór świeżego pieczywa, sery, wędliny, różne rybki, a na zamówienie przepyszny omlet z dodatkami do wyboru oraz świeże cieplutkie gofry z prawdziwą bitą śmietaną. Plus za przepyszne świeżo wyciskane soki również. Jedynym minusem był brak świeżej kawy - ta serwowana była z termosów i w porównaniu do całej reszty nie zasługuje na pozytywną opinię. Bardzo miła i sprawna obsługa na śniadaniu szybko sprzątała stoliki i mimo sporej ilości gości nie panował tam większy chaos.  







Podsumowując: za 200zł, które zapłaciłam jestem bardzo zadowolona, kwoty standardowej w życiu bym nie zapłaciła bo jest wiele nowszych hoteli o tym samym lub wyższym standardzie w Warszawie, które w takiej cenie mogłabym wybrać. 

Minus za brak informacji o pokoju dla niepełnosprawnych oraz za pseudo łóżko małżeńskie.
Plus za śniadanie i baaardzo dobry omlet ( sama omletu robić nie umiem, więc tym bardziej jestem pod wrażeniem :)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Radisson Blu Sobieski
plac Zawiszy 1
02-025 Warszawa
22 579 10 00

środa, 1 lipca 2015

Moja podróż z Planaxy.com

Planaxy.com to nowy portal mający na celu ułatwienie planowania naszych podróży zarówno tych małych jak i tych większych. To miejsce gdzie znajdziemy loty, autobusy, hotele i gdzie wypożyczymy samochody - takie all - in - one!

www.planaxy.com

Serwis dopiero raczkuje, ale już zorganizował konkurs dla swoich przyszłych użytkowników, a ponieważ chciałam sprawdzić jak to wszystko działa to przy okazji sama w tym konkursie wziełam udział :)


Szczegóły konkursu, nagrody oraz regulamin znajdziecie TUTAJ

A o to i rezultaty mojego planowania:

CEL PODRÓŻY:

Trzy romantyczne dni we dwoje przygotowane specjalnie z okazji naszej 10 rocznicy.

DOKĄD JADĘ?:

Do miasta mojego ulubionego bajkopisarza Christiana Andersena czyli do przepięknej i kolorowej Kopenhagi - stolicy Królestwa Danii.

TRASA PODRÓŻY:

Szczecin  6.09.2015 20.00 jadę samochodem do Świnoujścia na prom
Świnoujście 6.09.2015 o 22.30 wypływa prom Masovia w kierunku Szwecji
Ystad 7.09.2015 o 6.15 jestem na miejscu i samochodem jadę do Kopenhagi
Kopenhaga od 7.09.2015 od około godziny 8.00 do 10.09.2015 do godziny około 12.00 po czym udaję się w drogę powrotną do Ystad
Ystad 10.09.2015 o 14.00 odpływam do Polski promem Masovia
Świnoujście 10.09.2015 o 20.00 opuszczam statek i kieruję się do domu
Szczecin 10.09 około 21.30

WYBRANE ŚRODKI TRANSPORTU:

samochód i prom


GDZIE NOCUJĘ:

Jako blogerka hotelowa to najchętniej wybrałabym 3 różne hotele, żeby każdy przetestować, ale ponieważ wyjazd ma być romantyczny to nie będę kazała drugiej połówce targać codziennie bagażu do innego hotelu :)

Wybieram położony w samym centrum butikowy 4* Hotel SP34 Copenhagen






 ATRAKCJE TURYSTYCZNE, czyli mój plan zwiedzania:

Dzień Pierwszy - 07.09.2015

W Kopenhadze jesteśmy dość wcześnie bo około 8.00 - śniadanie zjedliśmy na promie, ale w mimo to w pierwszej kolejności udajemy się na kawę z ciastkiem aby na spokojnie przejrzeć plan miasta po czym ruszamy na zwiedzanie:
  • cmentarz romantyczny - tam zaczynamy bo jest jeszcze dość wcześnie, a na pięknie zachowanym cmentarzu chcemy znaleźć grób Andersena
  • potem udajemy się spacerem w stronę portu i zahaczamy o Duńskie Centrum Designu 
  • następnie w porcie Nyhavn czyli najstarszej części Kopenhagi podziwiamy i szukamy miejsca na drugie śniadanie w postaci sławnej duńskiej kanapki SMØRREBRØD
  • po małej przerwie kierujemy się w stronę Syrenki - najbardziej znanej atrakcji Kopenhagi, a potem udajemy się do hotelu
  • po małym lenistwie ruszamy dalej poznawać Kopenhagę, ale tym razem błąkamy się bez celu podziwiając miasto i smakując regionalnych przysmaków i oczywiście duńskiego piwka :)
Dzień Drugi - 08.09.2015

W planach zwiedzania jest:
  • Browar w którym próbujemy nieznanych nam piw z całego świata
  • Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds
  • a wieczorem bawimy się jak dzieci w miasteczku Tivoli oraz bierzemy udział w licznych koncertach i przedstawieniach które są tam organizowane
Dzień Trzeci - 09.09.2015

W tym dniu zobaczymy:
  • przepiękny budynek giełdy
  • pałac królewski, a może i samą królową :)
  • pomnik Andersena
  •  Danmarks Akvarium pełne tropikalnych ryb i rekinów 
  • a wieczorem w planach romantyczna kolacja przy świecach z okazji naszej rocznicy 
Dzień Czwarty - 10.09.2015

Po śniadaniu i wymeldowaniu się z naszego hotelu ruszamy w drogę powrotną do domu pełni radości, wypoczęci i z ogromem zdjęć!

 
PODSUMOWANIE KOSZTÓW PODRÓŻY ( nocleg i transport ):

Wyjazd organizowany z myślą o dwóch osobach to koszt 3723zł

W ramach konkursu podaję jednak koszt za jedną osobę czyli: 2921zł

Transport w obie strony - 635zł ( paliwo + koszt biletu na prom )
3 x nocleg w Kopenhadze - 2286zł za pokój 1os ze śniadaniem



Nie wiem jak Wy, ale ja już się tak rozmarzyłam, że teraz muszę tam pojechać, więc mam nadzieję, że mam chociaż minimalna szansę na wygraną w konkursie!
www.planaxy.com






środa, 10 czerwca 2015

Hotele, które odwiedziłam - Pałac Wąsowo pod Poznaniem

   Mój mąż co jakiś czas wyjeżdża do Poznania aby pościgać się na Torze Poznań na motocyklu - jazdy zaczynają się dość wcześnie, więc woli mieć nocleg na miejscu mimo, że ze Szczecina nie jest aż tak bardzo daleko. Tym razem postanowiłam mu towarzyszyć, więc standardowo zadzwoniłam do hotelu położonego najbliżej Toru aby zarezerwować pokój, a tu się nagle okazało że mają full, podobnie dwa inne hotele w okolicy - za chwilę wszystko było jasne - Targi w Poznaniu ;/

Prawie jak z Harrego Pottera
    
   Jako, że nie chcieliśmy płacić zbyt wiele bo chodziło o późny przyjazd i bardzo wczesne wymeldowanie to znalezienie hotelu w tym dniu nie było takie proste. Na szczęście przypomniałam sobie o Pałacu Wąsowo w którym dzięki karcie Business Saving Club posiadam 30%, a który znajduje się niezbyt daleko od Toru.
   Już od dawna miałam ochotę tam się wybrać bo słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tego miejsca. Jego długa historia, piękne wnętrza, ogromne zielone tereny i bardzo miła obsługa powodują, że niczego więcej nie trzeba i można tam spędzić bardzo udany weekend z dala od zgiełku miasta. Niestety my mogliśmy zostać tylko na noc i przez to nie udało nam się w pełni skorzystać z atrakcji jakie oferuje Pałac, ale na szczęście zdążyliśmy przed zamknięciem restauracji i dzięki temu możemy z czystym sumieniem ją polecić.
   Restauracja serwuje wykwintne dania kuchni polskiej i europejskiej. Ja skusiłam się na rosół z bażanta z pierożkami oraz pierogi z nadzieniem z mięsa gęsiego - z najdelikatniejszym ciastem jakie kiedykolwiek jadłam polane sosem ogórkowym. Mąż wybrał czerninę z wątróbką ( nigdy nie zrozumiem jak on może to jeść ) oraz pieczoną rybę. Wszystkie dania zdecydowanie na 5*. Porcje całkiem spore co nie jest niestety standardem w restauracjach hotelowych.

Dodatkowo goście hotelowi otrzymują 10% rabatu na całą gastronomię.



  Mimo bardzo wysokiego obłożenia w całym Poznaniu, tutaj nie było problemu z dokonaniem rezerwacji. Zależało nam na niskiej cenie tak więc wybraliśmy pokój w Domku Ogrodnika jednym z 4 budynków jakim dysponuje kompleks. Na miejscu zostaliśmy bardzo miło zaskoczeni, ponieważ ze względu na niskie obłożenie otrzymaliśmy pokój w głównym Pałacu Hardta, ale w cenie pokoju z Domku Ogrodnika oczywiście z uwzględnionym rabatem 30% dzięki karcie BSC.
   Pokój znajdował się na drugim piętrze z widokiem na park. W pokoju znajdowały się dwa osobne łóżka, które łatwo mogliśmy złączyć ze sobą, duże biurko, płaski TV, dwa fotele i stolik. Łazienka bardzo prosta, ale utrzymana w pałacowym stylu.
   Na śniadanie do wyboru zarówno ciepłe jak i zimne dania, regionalny poznański Gzik, który wprost uwielbiam ( znacie?? ), soki 100% oraz przepyszny mleczny koktajl bananowo pomarańczowy!!! Kawa również bardzo dobra, a do tego słodkie rogaliki.





   Pół roku temu byłam w Pałacu Mierzęcin i mogę śmiało stwierdzić, że mimo dużo wyższych cen Mierzęcin się chowa w porównaniu z Pałacem Wąsowo. Dużo gorsza obsługa, słabsze śniadanie i brzydkie pokoje. W Pałacu Wąsowo wszystko na bardzo mocne 4*.

   Pałac dysponuje również darmowym parkingiem, basenem ( z którego niestety nie zdążyłam skorzystać ) i Wi-Fi oraz wieloma innymi atrakcjami, które znajdziecie TUTAJ.