poniedziałek, 4 maja 2015

10 lat po najlepszych i najdłuższych wakacjach życia

   W tym roku minęło 10 lat od mojego powrotu do Polski z prawie rocznego pobytu na Cyprze i w związku z tym co raz bardziej chodzi mi po głowie mała wycieczka na tą małą słoneczną wyspę.

 

   
   Na Cypr wyjechałam w 2005roku na półroczne praktyki w hotelu St. George w Paphos, które przedłużyły się do 9 miesięcznego pobytu, a tak naprawdę prawie skończyły się chęcią osiedlenia się tam na dużo dłużej - na szczęście po powrocie do Polski w grudniu i dwumiesięcznej depresji z powodu zimna, i wszech otaczającej mnie nudy i szarości pojawił się na horyzoncie obecny towarzysz życia, który cierpliwie czekał, aż sama dojdę do wniosku, że nie ma po co wracać :)

   Cypr jest piękny i zdecydowanie każdemu będę polecała aby tam poleciał i spędził trochę czasu. Kultura grecka w której jestem bezapelacyjnie zakochana sprawiała, że naprawdę świetnie się tam czułam i bawiłam i mimo iż były to praktyki i normalny 8h dzień pracy z jednym dniem wolnym w tygodniu + średnie warunki mieszkalne, słabe jedzenie hotelowe i wszechobecne karaluchy to były to wspaniałe wakacje i bardzo duże doświadczenie zarówno hotelowe jak i życiowe.

   Z perspektywy czasu jednak cieszę się, że nie zostałam tam na zawsze bo życie tam było tak naprawdę rutyną, a do tego fakt, że Cypr jest bardzo małą wyspą chyba by mnie ograniczał - oczywiście pewnie gdybym ułożyła sobie tam życie może zmieniłabym zdanie, jednak mimo, że ogólnie bardzo chętnie w dalszym ciągu wyprowadziłabym się z Polski to wiem, że na pewno nie na tak małą i typowo turystyczną wyspę. 
 
   Ten tekst pewnie przeczyta kilka osób, które były wtedy ze mną, więc chętnie poznam Wasze stanowisko w tej sprawie :)

A teraz, żeby jednak zachęcić Was do wycieczki na Cypr mała fotorelacja sprzed 10 lat :)

Paphos

Paphos

Limassol

praca w Atlantic Beach hotel


St. George Hotel


Widok z Atlantic Beach hotel

niedziela, 26 kwietnia 2015

Freiburg im Breisgau - czyli tydzień spędzony na końcu Niemiec

   Święta Wielkanocne spędziłam u rodziny, która jakiś czas temu wyprowadziła się do Niemiec i to bardzo bardzo dalekich Niemiec - wyjazd było więc trzeba zaplanować wcześniej bo to nie to samo co skoczyć na kilka godzin do Berlina od którego dzieli mnie 150km - tu do przejechania mieliśmy 930km - ale warto było :)

Schauinsland
  
  Mój towarzysz podróży wszelakich czyt. mąż, jako że jego życie szkolne i służbowe od bardzo dawna związane jest z naszymi zachodnimi sąsiadami to niestety dostaje białej gorączki jak ma tam jeszcze jechać na urlop - tak więc na zwiedzanie tego kraju namówić go nigdy nie mogłam - wizyta u rodzinki okazała się idealna okazją i jak się okazało bardzo skuteczną bo nagle zaczęło mu się tam podobać - a mówią, że kobieta zmienną jest :)

Po długiej, aczkolwiek prostej jak na autostrady niemieckie przystało drodze dojechaliśmy w okolice Freiburg'a, w piękne górzyste tereny, zielone łąki, małe domki i ogólnie mówiąc w otaczający nas spokój.



   Sam Freiburg to nieduże, położone na stokach Schwarzwaldu miasteczko, szczycące się założonym w 1457 roku uniwersytetem oraz piękna gotycką katedrą z XIII wieku, która zdobi główny plac, a w otaczającym go gąszczu małych uliczek można spotkać wiele zabytkowych kamienic, restauracji oraz małych sklepików. Mimo iż nie jest to duże miasto, to jest tam dość tłocznie ze względu za studentów oraz wielu turystów.

   Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak okolice Freiburga takie jak np. największy wodospad w Niemczech znajdujący się w miasteczku Triberg, które słynie również z pięknego i olbrzymiego zegara z kukułką, jezioro Titisee położone w górach, szczytu Schauinsland na który prowadzi kolejka linowa i z którego roztacza się przepiękny widok oraz górska trasa, którą pokonaliśmy wracając z Bazylei do Freiburga.

   Nie spodziewałam się, że w tych rejonach jest aż tyle miejsc, które mnie zachwycą i dzięki którym mam teraz jeszcze większą motywację by częściej odwiedzać rodzinkę :) Dodatkowo położenie Freiburga umożliwia jednodniowe wycieczki np. do Colmar ( o którym pisałam TUTAJ ), Bazylei, Zurycha czy Strasbourga.

A teraz mała fotorelacja :)
Wodospad w Tribergu - Schwarzwald

Widok na Freiburg

Feldberg

Feldberg

Ktoś zapomniał mi rano powiedzieć, że tam gdzie idziemy będzie śnieg i że baleriny i sukienka to nie najlepszy pomysł :)

Katedra we Freiburgu


środa, 22 kwietnia 2015

Colmar - miasto z bajki

   Na blogu bardzo rzadko opisuję odwiedzone miasta ponieważ uważam, że wielu innych blogerów zrobi to znacznie lepiej, a skoro ja się w tym nie specjalizuję to wolę skupić się na tym na czym się znam czyli na hotelach. Zrobię jednak wyjątek i zachęcę Was do odwiedzenia małej przeuroczej miejscowości we Francji, w której miałam okazję spędzić jeden dzień i jestem nią zachwycona.  

 


   Colmar, bo o nim mowa leży w Alzacji przy samej granicy w Niemcami jest to tradycyjny ośrodek przemysłu włókienniczego oraz słynie z produkcji wina, ale najbardziej charakterystyczna dla tego miasta jest dzielnica ,, Mała Wenecja ,, i to ona jest powodem odwiedzin turystów z całego świata.

Dzielnica słynie z domów z muru pruskiego usytuowanych przy kanale rzeki Lauch. Malownicze domy sprawiają wrażenia jakbyśmy przenieśli się do bajki - są kolorowe, radosne, a każdy z nich był udekorowany z największą dbałością o każdy szczegół z okazji świąt Wielkanocnych. W mieście znajduje się wiele restauracji, kawiarenek, placów ze straganami, wystaw oraz galerii. Na głównym placu króluje olbrzymia gotycka katedra św. Marcina z renesansową wieżą. Jest to miasto po którym mogłabym się przechodzić w nieskończoność.

Przy okazji będąc we Francji miałam okazję pierwszy raz spróbować ślimaków i muszę przyznać, że były przepyszne!!! Następnym razem żabie udka :)










piątek, 3 kwietnia 2015

Hotele, które odwiedziłam ( tym razem po raz drugi ) - Redyk w Zębie

   W 2012 roku wracając z podróży poślubnej zatrzymaliśmy się na dwie noce w hotelu, który nas w sobie rozkochał i mimo iż nie jestem zwolenniczką nocowania dwa razy w tym samym miejscu bo wolę poznawać nowe obiekty, to hotel Redyk jest i będzie wyjątkiem od tej reguły!

 

   W związku z tym, kiedy w październiku na FP hotelu Redyk został ogłoszony konkurs w którym nagrodą był pobyt dla dwóch osób wraz z atrakcjami od razu wiedziałam, że bardzo mocno się postaram aby go wygrać - no i się udało :) Wyjazdu do Zakopanego kompletnie nie planowałam, ba... zamiast niego miał być pobyt w Rzymie, na który już zbierałam kieszonkowe pisząc listy do św. Mikołaja z prośbą o dotacje, a który to Mikołaj ( czyt. mamusia ) dalej nie może zrozumieć jak mogłam wybrać Zakopane, a nie Rzym :)


   Z wygranej z kolei ucieszył się mąż, który zazwyczaj reaguje: O Boże znowu gdzieś jedziemy? I nawet jeśli wizja 800km po polskich drogach nie była zbyt optymistyczna, to Redykowskie śniadania, które zapamiętał jako jedne z najlepszych jakie jadł to i na trasę przymknął oko!

   Jako, że w Szczecinie zimy w tym roku nie doświadczyłam to pogodę w górach sprawdzałam namiętnie codziennie i rzucałam zaklęcia, żeby tylko śnieg wszystko zasypał no i chyba ktoś na górze się zlitował bo tyle śniegu to ja od lat nie widziałam - pogoda dopisała w 100%.


   Przez 4 dni mogliśmy delektować się ciszą, spokojem i pięknymi widokami. Codziennie fundowaliśmy sobie długie śniadanie delektując się smakiem serwowanych potraw i regionalnych przysmaków oraz przepyszną świeżo mieloną kawą.






   Po śniadaniu spalaliśmy kalorie rzucając się śnieżkami, budując bałwana i zjeżdżając na sankach ( towarzyszyła nam bardzo aktywna 4 latka więc nie było zmiłuj się :), stok znajduje się zaraz przy hotelu co jest dużym ułatwieniem i oszczędnością czasu.

TUTAJ znajdziecie moją relację z pobytu w Redyku 3 lata temu, wszystko  jak najbardziej aktualne, a ja tylko upewniłam się w przekonaniu, że warto tu jeszcze wrócić bo to idealne miejsce na odpoczynek tak samo dla rodzin z dziećmi jak i dla par.




Hotel oferuje wiele promocji przy wcześniejszym bukowaniu, a ceny jak na ten standard i tak są bardzo atrakcyjne.


Redyk to idealna alternatywa dla hoteli w oddalonym o 10km Zakopanem, bez tłumów i z pięknymi widokami zamiast wszechobecnych reklam.



Ośrodek Usług Hotelarskich REDYK
Ząb 48 E
34-521 Ząb k. Zakopanego
e-mail: info@redyk.pl
Tel.: 18 200 16 61

 

 



niedziela, 29 marca 2015

Hotele, które odwiedziłam - Metropolis Design Hotel w Krakowie

   W tym roku Kraków odwiedziłam tylko przy okazji powrotu z Zakopanego. Byłam w nim już 2 razy i w obu przypadkach było to intensywne zwiedzanie, tak więc tym razem to sobie odpuściliśmy i zależało nam jedynie na tym, aby jeden dzień, a dokładnie kilka godzin spędzić spacerując po rynku i delektując się jego klimatem :)




Wybierając hotel kierowałam się dwoma kryteriami:
  1. bliskość rynku
  2. hotel z aplikacji Hotel Tonight, bo musiałam wykorzystać zebrane przez rok $$$
   Miesiąc przed wyjazdem zaczęłam przeglądać pojawiające się oferty i praktycznie do samego końca byłam przekonana, że wybiorę 4* hotel Galaxy. Trzy dni przed planowanym pobytem do aplikacji dołączył nowy obiekt - hotel Metropolis Design - nie zastanawiałam się nawet chwili i od razu dokonałam rezerwacji.

   Metropolis Design Hotel to nowy 4* obiekt usytuowany około 15 min spacerem od Starego Rynku i tyle samo od Wawelu. W małej ślepej uliczce z dala od zgiełku trochę ciężko go znaleźć, ale dzięki temu zapewnia ciszę i spokój. Jest to wyjątkowy i oryginalny hotel na tle innych obiektów w Krakowie. Wyróżnia się między innymi wirtualnym Concierge witającym wchodzące osoby, PlayStation, które jest do dyspozycji gości, sześcioma piętrami pełnymi kolorów oraz pokojami w których możemy sami wybrać kolor oświetlenia.Od samego wejście witają nas kolorowe nowoczesne sofy i fotele oraz uśmiechnięty personel. Pokoje są wyposażone w bardzo wygodne łóżka, duży telewizor i łazienkę z olbrzymim natryskiem z deszczownicą. Goście mogą korzystać z minibaru oraz darmowego Internetu.







   W hotelu znajduje się też restauracja i są serwowane śniadania, ale niestety nie mieliśmy okazji skorzystać z gastronomii podczas naszego pobytu bo wybraliśmy opcję śniadania z widokiem na kościół mariacki :)

   Moim zdaniem hotel idealny dla par oraz biznesmenów, ale nam towarzyszyły dwie pary z małymi dziećmi, które też były bardzo zadowolone z wyboru.

Rejestrując się w aplikacji HotelTonight w wpisując ten kod: KJEZIERSKA otrzymacie 75PLN do wykorzystania przy pierwszej rezerwacji ( ważne przez rok ) i np. za ten 4* hotel zapłacicie jedynie 174 PLN za pokój 2os :)



czwartek, 26 marca 2015

Recenzja restauracji - Karcma po Zbóju w Zakopanem

   Krupówki to najbardziej znany deptak w Polsce. Pełen turystów, górali sprzedających oscypki i wielkich maskotek chcących zrobić sobie z Tobą zdjęcie. Bardzo się cieszę, że byłam tam już po sezonie, ale mimo wszystko Krupówkom mówię NIE. Za dużo reklam, kebabów, sklepów typu H&M no i wisienka na torcie, czyli budujące się właśnie centrum handlowe. Na szczęście Zakopane to nie tylko Krupówki :)


   Wśród McDonald'a, Sphinx'a i budek z kebabami można na Krupówkach znaleźć też kuchnię regionalną w klimacie no i oczywiście z pysznym jedzeniem. Karcma po Zbóju to właśnie taka restauracja - 3 piętrowy budynek urządzony w prawdziwej góralskiej atmosferze. Przeszklony taras, widok na Krupówki, bogate menu oraz muzyka na żywo - to to czego szukaliśmy.

   Dzięki Open Card w Karcmie mogliśmy skorzystać z rabatu 50% na wszystkie dania  - więc postanowiliśmy zrobić sobie prawdziwą ucztę i spróbować regionalnych przekąsek, a na danie główne zamówić naszą ulubioną baraninę. 



Porcje zdecydowanie konkretne i to zarówno w przypadku dań jak i przystawek! 




Dzień później odwiedziliśmy Karczmę raz jeszcze, ale tym razem wieczorem aby spróbować regionalnej śliwowicy oraz zjeść pyszny domowy sernik!


Podsumowując - zdecydowanie  POLECAMY!! I koniecznie z Open Card dzięki, której zaoszczędziliśmy około 80zł!

Do 31.03 możecie skorzystać z DARMOWEJ wersji Open Card ważnej aż 45 dni - szczegóły: 



 P.S. - Śliwowica to zdecydowanie mój ulubiony alkohol wysokoprocentowy - próbowaliście? Dla mnie ta 50% - najlepsza, ale są też jeszcze mocniejsze :)

czwartek, 5 marca 2015

Hotele, które odwiedziłam - Hotel Sand w Kołobrzegu

   W poprzedni weekend jak wcześniej zapowiadałam pojechałam do Kołobrzegu uczcić naszą 9-tą rocznicę. Hotel Sand nie był tym, w którym na początku planowałam się zatrzymać, ale mój wybór okazał się strzałem w dziesiątkę!



   Hotel Sand jest drugim obiektem po Hotelu Marine, który należy do grupy Zdrowa Invest i w którym miałam okazję nocować. Drugim, ale nie ostatnim ponieważ Zdrojowa Invest może pochwalić się już 5 hotelami, a niebawem do rodziny dołączy następny. Hotel zlokalizowany jest w zielonej okolicy, kilka kroków od kołobrzeskiej starówki i zaledwie 150m dzieli go od plaży. Ten czterogwiazdkowy obiekt dysponuje różnymi rodzajami pokoi, zapleczem SPA oraz restauracją SAND(acz) i nocnym klubem - wszystkie usługi i atrakcje są dopasowane do gości w każdym wieku i nikt nie będzie się czuł pominięty. Zarówno na basenie jak i w restauracji mogłam zaobserwować, że i starsze i młodsze osoby czują się bardzo komfortowo co zdecydowanie spełnia swój cel czyli pozwala się odprężyć i cieszyć się wypoczynkiem.

   Kołobrzeg jest bardzo chętnie odwiedzany przez naszych zachodnich sąsiadów i muszę przyznać, że stanowili oni większość gości hotelowych. Miło było słyszeć ich pozytywne opinie, a obsługa nie tylko w recepcji, ale także w restauracji i na basenie posługuje się płynnie językiem niemieckim co również jest dużym plusem.

   Pokój, który wybraliśmy był pokojem typu Economy - ten prawie 30m pokój jest wyposażony w wygodne duże łóżko, biurko, mini bar, ogromne okno i tak na prawdę to ekonomiczny jest tylko z nazwy. Idealny na krótki pobyt wypoczynkowy lub biznesowy dla jednej lub dwóch osób. 








Jedzenie . . . 

  Ze względu na umówioną już kolację w innym miejscu, w Sandzie miałam okazję zjeść tylko śniadanie oraz małe co nieco zaraz po przyjeździe. Desery są PRZEPYSZNE!!!! już sam ich widok spowodował, że miałam ochotę zjeść je wszystkie, a do tego bardzo dobra kawa i welcome drink, którego się kompletnie nie spodziewałam w postaci lampki wina - wielki PLUS.



   Śniadanie to duży wybór dobrej jakości wędlin, serów, sosów, kilka rodzajów ryb, warzywne dodatki oraz kilka pozycji bardzo oryginalnych, które musiałam spróbować, aby je rozszyfrować :). Do tego dobra kawa i słodkości. Obsługa elegancka i pilnująca każdego szczegółu - generalnie nic dodać nic ując.






Ale, ale, żeby nie było, że tak wszystko zachwalam to teraz minusy, bo przecież jakieś muszą być :)
- ciut za ciemna łazienka, co lekko utrudnia zrobienie makijażu
- brak zamka w łazience ( uszkodzony )
- brak 100% soków na śniadaniu
- duży telewizor w części deserowo kawiarnianej ustawiony na męczące reklamy ( lepsza była by nastrojowa muzyka ) - na szczęście sami go mogliśmy wyłączyć :)



   Podczas wieczornego spaceru z Hotelu Sand na kolację miałam okazję minąć Diune Hotel & Resort oraz Marine i mogę śmiało stwierdzić, że oba obiekty robią świetne wrażenie. Widać styl, klasę i harmonię, a inne obiekty w okolicy mimo tej samej ilości gwiazdek wypadają jednak słabiej.

Nie będę więcej słodzić, ale mam nadzieję, że dane mi będzie poznać pozostałe hotele z rodziny Zdrojowa Invest bo jestem pewna, że nie odbiegają od siebie standardem!